piątek, 18 listopada 2011

Bo ona mnie sprowokowała

Czasem zastanawiam się jak mężczyźni, istoty podobno „wyższe” (i wiadomo, że nie chodzi tu o wzrost) mogą być jednocześnie tak, powiedzmy sobie szczerze, głupie i krótkowzroczne. Niektórych kobiet niestety też to dotyczy. Po Toruniu szaleje gwałciciel. Temat pociągający do przeczytania w gazecie, ale po chwili można się zaniepokoić. W gazecie dwie zgwałcone, po kampusie poszła fama, że poszkodowanych jest jednak pięć kobiet. No nie mogło się obyć bez dyskusji na forum, czyli facebooku. Udało się oskarżyć mnie przy okazji o pogląd, że mini spódniczka to absolutne podłożenie się gwałcicielowi, oczywiście swoje imię oczyściłam (no jak ja, sztandarowa feministka mojego roku mogę tak sądzić?) i sądziłam, że dyskusja powoli się kończy. Ale rodzaj męski jak to zwykle bywa nie umiał odpuścić, musiał mnie doprowadzić do szału. Cytuję „No tu niech będzie. Z tego, co czytałem to te laski same się dały, bo on najpierw z nimi rozmawiał a potem prowadził w "ustronne miejsce". No cóż, chyba raczej ich wina.” I kto by nie dostał szału. Ja się zastanawiam, skąd wzięło się to idiotyczne przekonanie. Rozumiem, że opcja, iż kobieta sama sobie nie była winna, wchodzi w rachubę dopiero w momencie, w którym ma na sobie burkę? Ludzie, co jest z wami nie tak?! W którym momencie pojawiło się przekonanie, że facet, aby zgwałcić musi być sprowokowany? Albo inaczej, bo na ten temat można by gadać a gadać. Czemu to przekonanie nie zniknęło, skoro żyjemy w takich nowoczesnych czasach? I myślą tak nawet kobiety, co jest tym bardziej smutne. Przez co poszkodowane często milczą, mówiąc, że „gdybym go nie sprowokowała”, „gdybym inaczej szła, nie kręciła biodrami” lub „gdybym nie miała na sobie tej kiecki…”. Laski, stop, zmieniamy myślenie! Po pierwsze, ten (słów mi zabrakło wklejcie, co chcecie) zgwałciłby was czy byście miały kieckę do połowy ud czy tez przed kolano. On chciał, i tyle. Brutalne, ale prawdziwe, bydle i tyle. Kobiece ‘’nie’’ znaczy ‘’tak’’, a jak jest ‘’tak” to tym lepiej. Natura pierwotna daje o sobie znać, trzeba zapolować i zdobyć. Że krzywdzę? Sama chciała, sprowokowała mnie. I uchodzi im to na sucho, swoja drogą nie rozumiem mentalności obrońców, którzy ofiarę pytają o to, w co była ubrana. Za gwałt rzadko kiedy się siedzi, najwyższy wyrok (12 lat) to się uzyskuje raz na ruski tok, zresztą zwykle bydle i tak wychodzi po kilku miesiącach za „dobre sprawowanie”. No tak, nie miał kto go prowokować. Facet gwałci, bo chce się poczuć panem i władcą, a laski i tak lubią ostrą grę. Ewentualnie no, co miał biedaczek zrobić, miała taka krótką mini przecież nie mógł tego tak zostawić. Albo rozmawiała z nim, pokazywała drogę, no mogłaby milczeć, ale samo przebywanie w obszarze działania faceta już oznacza, że jest sama sobie winna, że chce. Gdyby jej nie było, to by się nic nie stało, tak? No, jej na pewno nie, co do innych nie byłabym taka pewna. Jak to się dzieje, że, mimo iż wiadomo, że kobiecie stała się krzywda, ona cierpi i ma przerąbane na resztę życia, to to gwałciciel jest usprawiedliwiany? Ona sobie na to zasłużyła. W Polsce musi zmienić się mentalność, także kobiet. Nie twierdzę, że zagrożenia nie trzeba eliminować przez np. nie chodzenie samemu, ale nie mam zamiaru zmieniać kiecki na habit i obcasów na adidasy, bo kogoś sprowokuję. Jeśli bym chciała, powinnam mieć opcję chodzić nago, i dopóki nie powiem, ”mam na Ciebie ochotę” nawet mnie nie dotknij. Nikt nie ma takiego prawa bez mojego pozwolenia. Tyle. I TO przekonanie powinno wejść do polskiej mentalności. A jak facet „nie umiał się powstrzymać”, no to takich się zamyka. Przepraszam bardzo, ale osoby, które nie potrafią odpowiadać za swoje czyny trzyma się w zakładach zamkniętych i leczy. A dla mnie nie ma różnicy, czy facet ma chory mózg czy mu go po prostu zalało testosteronem.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz