środa, 16 listopada 2011

To musiała być baba

Większość moich przygód określanych jest słowami „Tylko baba mogła tak zrobić”. Dzięki za wiarę w moją wyjątkowość, sądzę jednak, że brak tego typu historyjek o facetach wynika raczej z tego, że się tym nie chwalą a nie z ich nieomylności i braku przygód. Ja się nie wstydzę, nic co ludzkie nie jest mi obce. Swego czasu będąc w Warszawie walczyłam z mapą miasta, głównie z powodu stopnia jej zniszczenia, nie mojego nieobeznania z nią (chociaż i z tym bywało różnie). Sytuacja filmowa, ja w kiecce, wiatr wieje, w jednym momencie kiecka w górę i mapa w górę. Szybka analiza zysków i strat, nikt mnie tu nie zna, a z kiecką nic nie zrobię jak mapę będę miała na nosie. Kolana do środka niczym słodka Marylin i próbuję ogarnąć, co i jak. Nagle przy mnie wyrasta miły gentelman i pyta czy pomóc. Ja, że chętnie, w końcu tylko numeru linii autobusowej szukałam, no ale jak nie musze z tym walczyć na mapie to tym lepiej. Linię znam, dziękuję pięknie, a ów gentelman stwierdza- Wie Pani, tak myślałem, że trzeba będzie pomóc w końcu kobieta i mapa to musi być masakra… . Mało być śmiesznie wyszło jak zwykle, do dziś się zastanawiam czy nie pozbawiłam swoim spojrzeniem kilku innych dam w opresji pomocy tegoż Pana. Oczywiście gdyby w identycznej sytuacji był mężczyzna (minus kiecka) to, raz że nikt by mu nie pospieszył na pomoc a dwa, i to dla mnie nawet ważniejsze, nikt by nie stwierdził że facet i mapa to murowana katastrofa i związek bez przyszłości. Stopień, do którego płeć determinuje naszą kulturę jest przerażający. I, mówiąc szczerze, coraz bardziej jest mi w nim żal mężczyzn. Postępująca kastracja tego środowiska (i bez pana bym sobie z tą mapą poradziła, tyle że zajęłoby mi to trochę więcej czasu) sprawia, że nasz ugodzony samiec atakuje ze zdwojoną siłą, próbując ubrać swoje wielkie ptaszysko (w tym wypadku ego, o czym wy myślicie?) w jeszcze bardziej kolorowe piórka. Zwykle kończy się to złośliwościami, i chyba na stałe już zakorzenionym w naszej kulturze tekstem- "Tylko baba tak potrafi". I ja wiem, i Wy wiecie że to bez nas nic by nie było (z tego co wiem facet w ciąże jeszcze zajść nie potrafi), ale raz na jakiś czas można pozwolić poczuć się mężczyźnie, cóż, mężczyzną czyli tym (nie)zastąpionym obrońcą całej ludzkości. Inna kwestia, że jak faceta trzeba to go nie ma. W tej samej Warszawie udało mi się z niezwykłą wręcz pomysłowością wrzucić klucze od mieszkania (jedyny komplet) do wielkiego, miejskiego kontenera nie śmieci, tego ranka opróżnionego. O mało do niego głową nie wpadłam, wychodzę przed śmietnik, zero, nikogo kto mógłby pomóc w zasięgu wzroku czy słuchu. Przeczuwając zarzuty o wysługiwanie się facetami w śmieciowych (hmm) robotach, nie brzydziłam się samego wchodzenia do śmietnika, tyle tylko, że miałam nadzieję, iż ktoś z dłuższymi rękami się znajdzie i mnie tej wątpliwej przyjemności z radością pozbawi. Łatwo się domyślić nikogo nie znalazłam, za to wyciągnęłam skądś paletę ze sklepu i klucze uratowałam. Wrzucając tam telefon komórkowy, który na czas akcji ratunkowej przezornie położyłam na brzegu kontenera.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz