niedziela, 13 listopada 2011

Dziewczęta, biust pokaż!

Patrząc w przyszłość z nadzieją i oczekiwaniem, wzięłam swój plecaczek i po raz pierwszy podreptałam do szkoły… Stój, to nie ta bajka. Załamana niedostaniem się na studia do wymarzonego miasta, wzięłam pełną torbę i sfrustrowana brakiem jakiejkolwiek orientacji przestrzennej w mieście, w którym mieszkam, bagatela 19 lat wydałam 13zł na taksówkę. Moje pierwsze wydane w życiu akademickim pieniądze. No i tak zaczęłam swoje studia. Nie powiem, fascynowali mnie nowi ludzie (szczególnie płeć męska, ale nie w tradycyjnym wymiarze. Czekałam na pierwsze komentarze typu: znalazła się feministka. O dziwo takowe pojawiły się dopiero w następnym miesiącu), wykładowcy i to, ile na tej uczelni uda mi się przespać godzin dziennie. Nie powiem, liczyłam na więcej, ale na swoich dzielnych edukatorach się nie zawiodłam- było dokładnie tak jak powinno być: ktoś wredny, ktoś pomagający, ktoś miły i wymagający. Pierwszy miesiąc przeżyłam bez większych ubytków na psychice, moim światem zachwiano dopiero w miesiącu drugim. Wykładowca podziwiany za obiektywizm i brak zmieniania zdania tak jak to zwykle bywa okazał się być nikim innym jak tylko (aż?) człowiekiem. Referat przerabialiśmy po raz czwarty, odnośnie formy się nie wypowiadam wyszłam zastanawiając się czy to będzie ten pierwszy poprawiany. No, spotkała mnie niespodzianka, referat na cztery.  Przełknęłam, przeżyłam swoje poczucie niesprawiedliwości wyładowałam w rodzinie aż do wieczornej konwersacji ze znajomą. Podczas chwili face o face z prelegentką wykładowca nie omieszkał się dodać, iż jest bardzo ładna. Zaraz potem posypały się w grupie spostrzeżenia o nieukrywanym patrzeniu dziewczętom na dekolty. Niby nic dziwnego, o tym się często mówi, sposób zaliczania prac jest ustalony- dziewczęta dekolt w dół a kiecka w górę, idziemy żwawo na maturę! No, tylko że w tym momencie matura to powtórne zaliczenie kolokwium, ale co za różnica, zasada to sama- im mniej merytoryczności w pracy tym mniej ciuchów, najlepiej w stosunku 1: 1 i o żadne warunki się już nie musimy martwić. Ja się wybijać z grupy próbą pokazania mózgu nie będę, uwydatnię to co mi natura zaoferowała, usiądę w pierwszej ławce i też jakoś zdam, zaliczeniem się kłopotać nie będę. Martwi mnie tylko jedno- co pokażą chłopcy?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz